To informacja, którą często podają ostatnio media. Dowiadujemy się o tym, że oto nasz złoty się umacnia. Brzmi dobrze, lepiej niż kiedy się osłabia, ale co to oznacza w praktyce? Jakie przełożenie na życie zwykłego obywatela ma takie umacnianie się złotego? Jak to wpływa na jego życie, a w szczególności na finanse? Wiadomo, że nie każdy posiada ekonomiczną wiedzę tajemną, ale za to każdy chciałby wiedzieć, co się wokół niego dzieje.

Co ma wpływ na pozycję złotówki w świecie?

 

Nasza rodzima waluta należy do koszyka walutowego EM (emerging markets), czyli do słabszych walut królujących na rynkach wschodzących. Daleko nam do koszyka majors, które rządzą tym światem, czyli głównych światowych walut, jak np. dolar, euro, frank szwajcarski, jen japoński czy funt szterling. Słabsze waluty, do których należy nasz złoty, cieszą się mniejszym zainteresowaniem inwestorów, ponieważ jest na nich mniejszy ruch, za to większe ryzyko inwestycyjne. Kiedy jednak taka waluta zaczyna się umacniać, sytuacja zaczyna się zmieniać na lepsze.

Co wpływa na pozycję złotego? Głównie czynniki zewnętrzne, czyli w prostych słowach to co się dzieje na świecie. To wszelkie problemy dużych rynków gospodarczych i ich walut, np. zawirowania w Niemczech oraz słaba pozycja dolara w stosunku do euro. Drugi ważny czynnik to oceny polskiej gospodarki wydawane przez światowe agencje ratingowe. Trzeci ważny czynnik to nasza rodzima gospodarka, która w ostatnich latach ma się nieco lepiej i stabilniej. To powoduje wzrost zainteresowania inwestorów, mniejsze obawy przed ryzykiem, a tym samym napływ większego kapitału na rynek. Według ostatnich badań zwiększyła się także konsumpcja w Polsce.

Te wszystkie czynniki sprawiły, że złoty umocnił się ostatnio względem kursu walut z rodziny majors, głównie w stosunku do dolara i euro. W prostym tłumaczeniu, mniej zapłacimy kupując te waluty za nasze złotówki.

Kogo martwi mocna złotówka?

 

To przede wszystkim problem dla eksporterów, którzy odwrotnie niż importerzy, tracą na niskich kursach walut, np. dolara i euro. Otrzymują zapłatę za swoje towary w tych walutach, a kiedy muszą je sprzedać, ponieważ potrzebują złotówki, tracą na niskim kursie. Niekiedy są to znaczące kwoty.

Podobny problem mają też osoby pracujące za granicą i zarabiające np. w euro. Przesyłają pieniądze do Polski swoim rodzinom lub odkładają większe sumy na powrót do kraju. Tu także następuje konieczność wymiany po słabym kursie i finalnie odnotowuje się stratę.

Umocnienie złotego – kto korzysta?

 

Oczywiście zyskują importerzy, którzy są w odwrotnej, korzystnej sytuacji, ale nie tylko. To także dobra sytuacja dla przysłowiowego Kowalskiego.

Cieszą się też osoby zadłużone w innych walutach, ponieważ to zjawisko automatycznie pomniejsza ich zobowiązanie w przeliczeniu na złotówki. Z ostatnich wyliczeń wynika, że dla słynnych frankowiczów słabe kursy walut, w tym franka szwajcarskiego oraz mocny złoty oznacza raty mniejsze o jedną piątą (licząc w złotówkach).

Taniej też można kupować w internecie towary sprowadzane z zagranicy, niezależnie czy przypłyną z Chin czy USA. To, co ucieszy też naszego Kowalskiego, to z pewnością tańsze wczasy zagraniczne. Mocny złoty przekłada się na ceny wycieczek zagranicznych, ale przede wszystkim tańsze będą zakupy zrobione podczas wojaży za nabyte w kraju dolary bądź euro.

Mocny złoty to także dla sporej ilości rodaków sygnał do zainwestowania części oszczędności, dopóki są niskie kursy walut zagranicznych, głównie dolara. Kiedy koniunktura lekko się zmieni można będzie sprzedać walutę i zarobić kilkaset złotych. To na pewno lepszy zysk niż na lokacie. Jak widać na umocnieniu złotego zwykły obywatel zyskuje całkiem sporo, pomijając, że to po prostu dobra wiadomość i prognoza dla Polski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *