Kiedyś to była naturalna kolej rzeczy, kiedy ludzie zawierali związek małżeński zwykle od tego momentu ich dochody stanowiły jedność. Tak było wtedy, kiedy panował u nas głównie gotówkowy obrót pieniędzmi, ale niewiele zmieniło się również potem, kiedy powszechne stało się zakładanie kont bankowych. Wymagali tego pracodawcy, którzy odchodzili od kosztownego utrzymywania kas i gotówkowych wypłat dla pracowników. Problem w tym, że posiadanie konta wiązało się z niemałymi kosztami, więc małżonkowie zakładali jedno, wspólne konto. Było taniej, a i tradycja w małżeńskich finansach miała swoją kontynuację.

 

Dziś jest zupełnie inaczej. Posiadanie konta internetowego w banku jest już standardem, czasami mają go już nieletni. Koszty utrzymania są niewielkie, a czasami zerowe. Zmieniły się też relacje międzyludzkie i dla wielu osób brak autonomii finansowej jest problemem. Co więc zrobić? Zdecydować się na wspólny rachunek bankowy czy też pozostać przy swoim, odrębnym?

Wspólne konto w banku-więcej wad czy zalet?

Taki wspólny rachunek bankowy mogą mieć nie tylko małżonkowie. Możliwe jest to także w przypadku więzów krwi, np. ojciec z córką, dziadek z wnuczkiem itd. To jednak rzadkość, większość przypadków to pary małżeńskie. Co ciekawe, wspólnego konta nie mogą mieć pary żyjące w związku nieformalnym. Tu stosuje się jedynie pełnomocnictwo na korzystanie z konta.

Można więc z całą stanowczością stwierdzić, że ponad 90% przypadków wspólnych finansów dotyczy par zalegalizowanych urzędowo, stworzonych przez osoby pełnoletnie i bez orzeczonego ubezwłasnowolnienia. A jakie są konsekwencje założenia takiego wspólnego rachunku bankowego?

  • Równy dostęp. Obie osoby mają niczym nieograniczony, równoprawny dostęp do zgromadzonych na rachunku środków.
  • Solidarność wobec zobowiązań. Oznacza to, że zaciągnięty w tym koncie debet muszą spłacać solidarnie. Nawet po rozwodzie, takie zobowiązanie pozostaje czynne i obarcza obie osoby solidarnie. Mało tego, debet może zaciągnąć jedno z małżonków i to bez zgody drugiego. Wyjątkiem jest jedynie linia kredytowa uruchamiana w tym koncie, tu wymagana jest zgoda obojga.
  •   Wspólne założenie, ale też zamknięcie. To spore utrudnienie w przypadku rozstań, bowiem do zamknięcia wspólnego rachunku bankowego potrzebna jest zgoda obojga właścicieli.
  • Śmierć jednego współwłaściciela. Kiedy dojdzie do takiej przykrej sytuacji, drugi właściciel teoretycznie ma nadal dostęp do konta i może dysponować środkami. Jednak, jeśli pozostali spadkobiercy uzyskają sądowe postanowienie o zabezpieczeniu wypłat, sytuacja zmienia się radykalnie.
  • Mniejsze koszty. To wciąż jeszcze atut, choć dość marny, bo oszczędności, jakie powstają w wyniku posiadania wspólnego konta są dziś na poziomie maksymalnie 7-10 zł.
  • Ułatwione zarządzanie domowym budżetem. Takie skomasowanie odchodów obojga współwłaścicieli to większa kontrola nad wydatkami oraz nad możliwością powstawania oszczędności na wyznaczony cel.
  • Lepszy dostęp do kredytu. Połączone dochody to jednocześnie większa zdolność kredytowa. Wspólne konto to także dla banku podwójna gwarancja i większa łatwość w ściąganiu zaległych kwot zobowiązania, więc łatwiej jest uzyskać sporych rozmiarów kredyt.
  •   Ryzyko utrudnionego dostępu do pieniędzy. Kiedy pojawia się awaria systemu, para traci całkowicie dostęp do środków pieniężnych. Jeśli to jedyne posiadane konto, można wpaść w poważne problemy.
  •   Lekkomyślne wydatki. W życiu bywa różnie i związek nie zawsze dobrze funkcjonuje. W przypadku posiadania wspólnego rachunku bankowego narażamy się na nieodpowiedzialne zachowanie drugiej osoby. Czasami kończy się wyczyszczeniem konta zaraz po wypłacie i problemem z zaspokojeniem podstawowych potrzeb rodziny.

Czy w świetle powyższego warto mieć wspólne konto? Niech każdy zdecyduje sam. Może lepiej podejść do sprawy praktycznie i nowocześnie, bez ślepego kultywowania niefunkcjonalnych tradycji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *